Poradniki

Ubezpieczenie grupowe w zakładzie pracy

Kalendarz 09.09.2021 Aktualizacja22.12.2021

Ubezpieczenie grupowe w zakładzie pracy nie musi być złym produktem, zawsze należy mu się jednak bacznie przyjrzeć.

To jeden z cenionych pracowniczych benefitów, jako że często bywa nawet częściowo lub w całości opłacany przez pracodawcę. Dla rodzin milionów naszych rodaków pracownicza „grupówka” to jedyne zabezpieczenie rodziny w razie śmierci głównego żywiciela. Czy ubezpieczenie grupowe w zakładzie pracy są to opłacalne oferty, stanowiące realną ochronę? 

Pracownicza polisa grupowa to korzyści także dla pracodawcy

Przejęcie opłacania składki na ubezpieczenie przez pracodawcę, czyni z niej przychód pracownika, jeśli to jemu (czy też rodzinie) przysługują przewidziane w nim świadczenia. To oznacza, że składka podnosi podstawę opodatkowania. Składki te z reguły nie są jednak wysokie (co nie oznacza, że są atrakcyjne, o czym później), więc w praktyce jest to drobiazg. A co na ich odprowadzaniu zyskuje pracodawca, poza dodatkowym atutem oferty zatrudnienia?

Jeśli odprowadza składkę w całości, to wypłata świadczenia z polisy zwalnia go z obowiązku wypłaty odprawy pośmiertnej w razie zgonu pracownika. Chyba, że to drugie jest wyższe. Dla tych, którzy zatrudnieni byli krócej niż 10 lat, wynosi ono równowartość miesięcznego wynagrodzenia, więc nie jest to trudne. Pracującym dłużej (czy też raczej ich bliskim) przysługuje odprawa trzykrotnie wyższa. Tym zaś, którzy zatrudnieni są minimum 15 lat, półrocznego. 

W większości przypadków nawet niskie świadczenie z polisy będzie znacznie wyższe. Czy to oznacza, że w ogóle będzie ono wystarczające? Nad tym wiele osób się nie zastanawia. 

Czy typowe ubezpieczenie grupowe w zakładzie pracy jest warte uwagi?

Poniżej możemy zobaczyć przykład oferty pracowniczego ubezpieczenia grupowego sprzed kilku lat. Wielu naszych rodaków bardzo lubi właśnie takie. Wszystko napisane czarno na białym. Od razu, przed jakimkolwiek kontaktem z ubezpieczycielem wiemy, ile zapłacimy i ile dostaniemy za konkretne zdarzenie. Nie tracimy czasu na komunikowanie się z żadnym agentem. Nie wypełniamy żadnych długich ankiet ze zbyt wnikliwymi pytaniami, wystarczy zadeklarować przystąpienie obwarowane może kilkoma warunkami i koniec. I wszystko to prawda, tylko to są rzeczy zdecydowanie najmniej ważne. 

ubezpieczenie grupowe w zakładzie pracy

Wygląda interesująco? Prawie 200 tys. za składkę w wysokości niemal 70 zł, czy też prawie 150 tys. za ponad 50? Na tym kończy się wnikliwość wielu klientów, jednak przyjrzyjmy się temu bliżej. Od biedy można byłoby jeszcze taką propozycję obronić, gdyby była adresowana np. do szeregowych pracowników firmy transportowej, czy dystrybucyjnej. Bądź jakiejkolwiek innej, w której przemieszczanie się będzie należało do istoty ich pracy, wobec czego ryzyko śmierci w wypadku komunikacyjnym w pracy rzeczywiście czyha na nich każdego dnia. Jest to jednak oferta dla pracowników jednej z uczelni…

Ubezpieczenie grupowe w zakładzie pracy uniemożliwia precyzyjną kalkulację w odniesieniu do konkretnego klienta, Towarzystwo wykonuje ją więc dla wszystkich uczestników, uwzględniając takie ryzyka, jakie statystycznie muszą wystąpić w danej grupie populacji. Nigdy nie będzie to więc produkt tani, może się opłacać tylko najstarszym i najbardziej schorowanym. Nie ma możliwości, by za niską składkę mieć w nim przyzwoitą sumę ubezpieczenia. Wszystko determinuje tu matematyka i by stworzyć ofertę robiącą wrażenie atrakcyjnej, można zrobić tylko to, co możemy zauważyć wyżej. Ustalić wyższe świadczenia na mało prawdopodobne ryzyka. Czy to będzie realna ochrona? 

Jeśli chodzi o ryzyko zgonu, to głównym zdarzeniem, jakie powinna obejmować nasza polisa, powinien być… sam zgon właśnie. Jakie znaczenie dla dalszego bytu rodziny ma to, czy jej główny żywiciel wyjątkowym zrządzeniem losu zginął akurat w drodze pomiędzy poszczególnymi oddziałami instytucji, w której pracuje, czy też zmarł podczas prac domowych albo wracając z osiedlowego sklepu? Czy w tym drugim przypadku potrzeby ekonomiczne gospodarstwa domowego będą mniejsze?

Co obejmuje ubezpieczenie na życie stanowiące iluzoryczne zabezpieczenie?

Na chwilę zostańmy jeszcze przy powyższym przykładzie niefortunnej grupówki. Co to jest ubezpieczenie na życie, przed czym ma nas chronić? Zasadniczo służy ono temu, by zabezpieczyć się na wypadek zdarzeń, których nie da się przewidzieć, a którym nie sprostamy z własnymi środkami. I tyle, nic ponadto. 

W życiu spotka nas wiele wyzwań, które uderzą w nasze finanse. Polisa nie służy jednak przygotowaniu do wszystkich. Ubezpieczyciel nie będzie tym, od którego należy spodziewać się na takie okoliczności jakichkolwiek prezentów. Dodatkowe ryzyka – zwłaszcza te statystycznie nieuchronne – to po prostu wyższa składka. 

Czy naprawdę urodzenie dziecka jest zdarzeniem, które spada na każdego kompletnie niespodziewanie i rujnuje jego budżet? Czy 1400 zł istotnie coś w tej sytuacji zmieni? Z kolei urodzenie martwego to niewątpliwa tragedia, jednak w tym przypadku – jakkolwiek zabrzmi to może brutalnie – wyzwania finansowe będą akurat bez porównania mniejsze. Ale zdarza się to bardzo rzadko, więc oczywiście tu ubezpieczyciel zdecydował się zaproponować wyższe świadczenie. Polisy jednak nie nabywa się po to, by dostać jakieś pieniądze na otarcie płynących nawet najbardziej wartkim strumieniem łez. 

Istotne ryzyka czy zbędne elementy oferty

Z kolei jeśli chodzi o ubezpieczenie od śmierci rodziców oraz rodziców małżonka, to są tu dwie możliwości. Albo nie są oni już naszymi żywicielami i wtedy nie ma ono sensu, albo są i wtedy świadczenia takiej wysokości, jakie możemy znaleźć w powyższym przykładzie… nie ma sensu. Można je ewentualnie potraktować jako służące pokryciu kosztów pogrzebu, jeśli obawiamy się, czy zasiłek pogrzebowy z ZUS wystarczy na nasze potrzeby, a potencjalny zmarły jest już bardzo zaawansowany wiekiem i nie ma własnej polisy. Nade wszystko jednak powtórzmy: świadczenia ubezpieczeniowe to nie są pieniądze na otarcie łez. One mają spełniać konkretną funkcję ekonomiczną.

W zaprezentowanym przykładzie warto też zwrócić uwagę np. na wysokości wypłat w razie poważnych zachorowań. Oczywiście w obliczu kłopotów lepiej mieć w ręku jakiekolwiek pieniądze, niż żadne. Niewiele wyższym kosztem da się jednak zapewnić sobie ochronę znacznie lepszą. A mając jedynie taką, należy zdawać sobie sprawę, że w praktyce niewiele zapewnia. 

Czy ubezpieczenie grupowe w zakładzie pracy zawsze jest niewystarczające?

Teoretycznie nie, jeśli istnieje możliwość przygotowania oferty specjalnie dla danego zakładu pracy, w którym wszyscy uczestnicy będą cechowali się podobnie niskim poziomem ryzyka. Nie trzeba z góry odrzucać oferty przystąpienia do polisy pracowniczej. Zwłaszcza jeśli jest opłacana przez zakład pracy i pieniędzy tych w innej postaci nie otrzymamy. Jeśli jednak takie ubezpieczenie nie gwarantuje świadczeń w należytej wysokości, to w szczególności posiadając już rodzinę należy je traktować co najwyżej jako uzupełnienie ochrony ubezpieczeniowej. Tą najkorzystniej realizować będzie – w razie potrzeby rozszerzona – polisa indywidualna. Najważniejsze, to w ogóle zweryfikować warunki proponowanej polisy grupowej w oparciu o rozpoznanie potrzeb własnej rodziny, czego wielu pracowników nie robi. 

Ubezpieczenie grupowe w zakładzie pracy


Autor artykułu

Jestem autorem tekstów popularyzatorskich o ubezpieczeniach na życie. W branży pracuję ponad 10 lat. Kiedyś jako Agent Ubezpieczeniowy, a jeszcze wcześniej jako redaktor finansowy w portalu ekonomicznym. Z wykształcenia i zamiłowania jestem politologiem, bo chyba jak wszyscy Polacy o polityce mógłbym rozmawiać godzinami. Prywatnie mąż, tata dwójki chłopaków, fan gier planszowych.